1. Co pogrąża większość podejść do rozwiazania problemu jeśli rozwiązujemy go grupowo?
Brak konkretnego zdefiniowania pierwszych kroków.
Często robimy warsztaty/spotkania. Rozpisujemy co się szczegółowo nad tym co trzeba zrobić, żeby problem rozwiązać.
Potem się rozchodzimy.
Ale nic się nie dzieje.
Brak odpowiedzialnego za cały "projekt"? Owszem ale czasem i to nie pomaga.
Z moich obserwacji kluczowe jest to, żeby zanim się rozejdziemy zdefiniować najbliższe pierwsze kroki. Choćby to miało być wysłanie maila czy zorganizowanie spotkania.
Musimy to konkretne określić i przypisać osobę odpowiedzialną.
Bez tego może się kończyć tak, że ustaliliśmy np: trzeba opracować nową metodę planowania.
I super... ale jak ją opracujemy? co musi się zadziać, żebyśmy ją opracowali?
Bo często jest tak, że po roku spotykamy się w tym samym gronie i drapiemy się po głowach, że w sumie był plan... ale się nie udał. Ale jesteśmy rozgrzeszeni bo przecież nikt z nas nie nawalił (skoro nikt nie miał żadnego konkretnego zadania przypisanego do siebie)
💡 Wnioski
Brak konkretnego zdefiniowania konkretnych pierwszych kroków (albo nawet pierwszego kroku) jest często gwoździem do trumny wielu inicjatyw. Zwłaszcza dotyczy tematów między-działowych gdzie trudno o "naturalnego" właściciela.
|